Opowiadanie :*

Poczytaj, lajknij, skomentuj ❤

~ Data dodania to data ostatniej aktualizacji ~

1.

Aga siedziała na kanapie i z niecierpliwością wlepiała wzrok w stare, brązowe drzwi, które skrzypiały niemiłosiernie. Właściwie, to cały dom był stary i wymagał gruntownego remontu. Odmalowane ściany i nowe meble nie odwróciły uwagi od zniszczonej podłogi i okien. Ale cóż, Agnieszka nie miała wystarczająco dużo pieniędzy, aby doprowadzić wszystko do porządku. Dziewczyna siedziała właśnie na zielonej kanapie i nerwowo stukała palcami w stół. Czekała na kogoś… Kiedy usłyszała dzwonek, szybko wstała i pobiegła do drzwi. Gdy usłyszała donośne skrzypnięcie zobaczyła w progu młodą dziewczynę.
Była to blondynka, średniego wzrostu o przepięknych brązowych oczach mieniących się w popołudniowym, czerwcowym słońcu. Była ubrana w bluzeczkę w kwiaty, krótką, różową spódniczkę, a na nogach miała różowe buty na baaardzo wysokich obcasach. Uśmiechnęła się dyskretnie. Aga już po tym mogła wywnioskować, że dogada się ze swoją przyszłą współlokatorką.
– Cześć, jestem Julka. Chyba dobrze trafiłam, ulica Pogodna 19…  prawda?
– Siemka, jestem Aga. Jasne, zapraszam!
Blondynka weszła ostrożnie do środka i rozejrzała się po domu. Aga pokazała Julce pokój, w którym będzie ona mieszkać przez najbliższy czas.
– A czy te pokoje też masz zamiar zaludnić w najbliższym czasie?
Aga zaśmiała się szczerze. – Tak, jutro mają przyjechać aż 3 osoby: dziewczyna i dwóch chłopaków. Mam nadzieję, że się dogadamy…
– Nie mam wątpliwości. – odparła Julka
Wieczorem Aga włączyła na DVD pewną starą jak świat komedię romantyczną i przygotowała ogromną miskę popcornu. Przechodząc przez korytarz stuknęła delikatnie w drzwi Julki. Dziewczyna wyjrzała z pokoju i od razu wiedziała, że musi dotrzymać towarzystwa współlokatorce. Usiadła na kanapie, wzięła garść popcornu i ponownie uśmiechnęła się tak uroczo, jak przed wejściem do domu. A kiedy dziewczyny zaczęły rozmawiać, to czuły się, jakby były przyjaciółkami od bardzo, bardzo dawna. ♡

2.

Następnego dnia dziewczyny spały bardzo długo. Obudził je dopiero dzwonek do drzwi. Aga powoli przeciągając się zerknęła na budzik. Wskazywał on dokładnie 12:31. Dziewczyna szybko zeskoczyła z łóżka. Wciągnęła na nogi puchate, różowe kapcie w króliczki i pobiegła na korytarz, robiąc ogromny raban w całym domu. Otworzyła drzwi i zobaczyła chłopaka w fioletowej koszuli, podwiniętych, niebieskich spodniach. Miał włosy postawione na żel i delikatnie się uśmiechał. Pewnie dlatego, że Aga wyglądała zabawnie w swojej kolorowej piżamie, poplamionej delikatnie colą po wczorajszym wieczorze filmowym, w różowych kapciach oraz w swojej krótkiej, różowej fryzurze i z tatuażami na obu rękach.
– Hej. Dobrze trafiłem?
– Pewnie tak. Wejdź do domu, a ja się trochę ogarnę i zaraz do ciebie wrócę.
Chłopak wszedł do środka i usiadł na zielonej kanapie, a Aga popędziła do łazienki. Po dwóch i pół minuty wyszła ubrana w swoją ulubioną koszulkę z Metallicą, poprzecierane szorty i różowe kapcie w króliczki. Wychodząc, zauważyła jak przez maleńką szparkę w drzwiach swojego pokoju wygląda Julka i obserwuje chłopaka, który niecierpliwiąc się, wstał z kanapy i zakradł się do kuchni.
– A tak właściwie, to jak masz na imię? – powiedziała Aga wkraczając do pomieszczenia znienacka.
– Ja? Szymon. Sorry, że tak od razu wbiłem do środka, ale chciałem tylko zobaczyć kuchnię.
– Gotujesz? Aaa… jestem Aga.
– No a co? Takie dziwne?
– No nie… Jak chcesz to się rozgość. Pokazać ci pokój?
– Jasne!
Aga poszła w głąb korytarza, weszła po schodach, otworzyła trzecie drzwi po lewej, które oczywiście okropnie skrzypiały. Zaraz za nią szedł niepewnie Szymon, rozglądając się dokładnie. Weszli do środka. Szymon oglądał pokój, a Aga w tym czasie zeszła na dół i zobaczyła jak Julka robi sobie śniadanie.
– I jak? Pasuje mu pokój? – powiedziała kładąc krążki suszonej kiełbasy na grubą kromkę chleba, posmarowaną masłem.
– Chyba tak… A widziałaś jakie ma skarpetki?
– No jasne! Zielone paski to ostatni krzyk mody. Hahahah.
– Hahahah. Chyba wrzask.
I wtedy nagle usłyszały skrzypnięcie schodów. Szymon zszedł z góry i poszedł po swoje walizki.
– Myślisz, że nas słyszał? – szepnęła Julia.
– Nie mam ZIELONEGO pojęcia. Hahahah.
Dziewczyny znów buchnęły śmiechem, a Szymon przechodząc zerknął na nie ukradkiem i przewrócił oczami, bo nie wiedział o co im chodzi.

3. Później, kiedy około godziny 16.00 dziewczyny jadły obiad (dokładniej zupę pomidorową z makaronem), usłyszały skrzypnięcie schodów. Szymon od kiedy zaniósł swoje walizki na górę nie schodził na parter. Po chwili wyłonił się zza ściany i niepewnie poczłapał do kuchni.
– Cześć, Julka jestem.
– Hej. Ja Szymon.
– Chcesz pomidorówki?
– Nie… Dzięki. Zrobię sobie coś innego… Pójdę coś kupić.
– Ok. Jak chcesz. Sklep jest tu zaraz za rogiem.
– Wiem. Szedłem tędy od przystanku. – powiedział i wyszedł z kuchni.
Kiedy wrócił, Aga już zmywała talerze, a Julka przebierała się, bo chciała iść pobiegać. Wciągnęła na siebie szare dresy i neonową, zieloną bokserkę, założyła rozklekotane adidasy i wyszła z domu. Włożyła słuchawki w uszy, puściła z MP4 swoją ulubioną piosenkę OneRepublic i nucąc ją pod nosem ruszyła przed siebie w stronę centrum miasta. Po kilku minutach była już na miejskim deptaku i biegnąc oglądała wystawy sklepowe. Naprzeciwko niej szła para – wysoki brunet i śliczna blondynka. Byli oni zapatrzeni w mapę, kupioną chwilę temu w kiosku i nie zauważyli zamyślonej Julki biegnącej prosto w ich kierunku. Po chwili dziewczyna wpadła na nich, przewróciła się i starła sobie kolano. Przy okazji również podarła im mapę.
– Przepraszam bardzo. Jeśli chcecie to mogę odkupić tą mapę.
– Co pani sobie myśli!? Artur, powiedz coś! – wrzasnęła blondynka.
– Przepraszam panią. Czy nic się pani nie stało? – powiedział spokojnie chłopak.
– Nie, to nic poważnego. Przeżyję…
– Serio!? NAPRAWDĘ? – powiedziała z wyrzutem dziewczyna.
– Przestań. – powiedział do niej nieznajomy. – Przepraszam za nią.
– Nie… no bez przesady. Jestem Julka i to ja przepraszam jeszcze raz.
– A ja Artur. A tak właściwie, to nie wiesz może gdzie jest ulica Pogodna?
– Jasne, że wiem! – powiedziała i opisała chłopakowi całą drogę. Artur podziękował jej i pożegnał się z nią. Dziewczyna co prawda też burknęła coś pod nosem, ale nie można było tego nazwać “serdecznym pożegnaniem”. Julka była widocznie trochę zdezorientowana tą sytuacją, bo nie skojarzyła, że dom Agi też jest na ulicy Pogodnej. Włożyła słuchawki z powrotem w uszy i pobiegła dalej.
Kiedy wróciła do domu, weszła do swojego pokoju i przebrała się w swoją dresową, szarą sukienkę. Chwilę potem usłyszała stukanie w drzwi i zanim zdążyła odpowiedzieć, Aga już wparowała do środka.
– Pali się coś? – zapytała Julka.
– Nie, mam dla ciebie coś ciekawszego. Nowi się wprowadzili. – powiedziała Aga.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s